Grupa dyskysyjna szczepu wraca do formy. Dziś odebrałam 15 maili (zaznaczam, że ostatnio odbierałam pocztę dziś rano), w tym jeden Igora [sic!]. Urwał się gościu z choinki. Rąbnął epitafium dla szczepu, który właśnie w pocie czoła staramy się rekonstruować, wypisał parę banałów i podpisał się imieniem obrzędowym z nieistniejącej drużyny, nieortograficznie napisanym i (mnie przynajmniej) kompletnie nieznanym. Ludzie, Igor naprawdę jest głupszy niż myślałam! I ja mam z tym człowiekiem wytrzymać przeszło 3 tyg. wakacji!!
No luz. Do tych wakacji już niedaleko, a jutro dzień dziecka. Idziemy na korty, potem na kręgle, ale - co najważniejsze - mama wraca do domu! Istnieje lepszy prezent dla małego rozwydrzonego bachorka? No? Istnieje?
Cube'a dzisiaj próbowałam obejrzeć, ale przy 75. minucie zacina się i zdycha. A tak besides to to ma być horror? Zapowiadał się fajnie ale skończył się na mordobiciu, jakichś wrzaskach i pseudomatematycznym bełkocie. Cusz...
Dobra, idę się pouczyć. Trzeba korzystać, bo już niewiele nauki zostało :>
P.S.
A co mam teraz na szyi? Śliczne koło sterowe od Basi! Pomyślała o swojej biednej koleżance ogarniętej dziwną obsesją! Taka głupotka, a tyle radości... Kto by pomyślał...

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home