Piękny, piękny dzień. Nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że kocham życie, gdyby nie TV. Ostatnio słyszę stamtąd same fatalne wieści. Jak nie Irak, to Belka... Dziś była relacja z pogrzebu Milewicza. Amerykanie zmiękli, dziś zastępca sekretarza generalnego czy ktos taki zadeklarował wycofanie US Troops jeśli tylko tymczasowy irakijski rząd, który ma powstac w przeyszłym miesiącu, tego zażąda. Spóźniony zapłon. Powinni to zrobic co najmniej pół roku temu. Islamistom nie pomogą - i tak będą się tłukli aż się wytłuką i nie ma co się w to mieszać. Na nowojorskiej giełdzie baryłka ropy już osiągnęła rekordową cenę. A na dobitkę ci kretyni którzy tytułują się posłami odzrucili wniosek o wotum zaufania dla rządu Marka Belki. Zrobią wybory w sierpniu, kiedy do urn pójdzie tylko elektorat Leppera, bo reszta jest na wakacjach. A to będzie dotkliwy zonk. W ogóle Lepper się dziś zbłaźnił po raz kolejny, wyskoczył na mównicę, zamachał jakiś papierkiem, wrzasnął, że Rokita robił interesy z Wieczerzakiem, po czym zniknął i nie pojawił się do końca obrad. A niech go piekło pochłonie, tam sobie porządzi.
Nie nie, nie o polityce miałam pisać. Jeszcze raz. Piękny dzień...

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home