środa, stycznia 12, 2005

Boooorze (to nie błąd ortograficzny tylko celowy zabieg, żeby ktoś nie pomyślał, że jestem poganką – mówię sobie do boru), dziś jest ten dzień… Dziś jest ten straszny, okrutny, sądny dzień, kiedy zamyka się mój wspaniały, niczym niezmącony okres szczęśliwości… Kiedy przekraczam próg beztroskiego dojrzewania i szklanka zaczyna być w połowie pusta… Kiedy siwy włos w mojej grzywce zaczyna sprawiać, że ludzie patrzą na mnie z respektem ale i (już) politowaniem… Patrzcie, jak się postarzała, nic tylko umierać…Już niedługo zgorzknieję, zacznę nosić długie spódnice i farbować wyblakłe włosy, a wkrótce później opadnę w bezkresne czeluści Hadesu zapomniana przez życie już za życia… Jakie to okropne kończyć szesnaście lat !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
A tak poza tym to dzionek był naprawdę zarombisty :))) Przede wszystkim nie musiałam wcale wcześnie wstać mimo że pojawiłam się w końcu w szkole (nieźle że trafiłam bo już w sumie zapomniałam jak wygląda :P). A to dlatego, że moja kochana klasa z frekwencją około 50% w porywach do 51 zgłosiła się na konkurs matematyczny (baranki matematyczne moje słodkie :)), a boski Gralu postanowił zwolnić resztę (w tym i mnie) z pierwszych trzech lekcji. I tak się spóźniłam… No bo qna jak zwykle 12 odjechało mi sprzed nosa a jak postanowiłam zaczekać na następne to usłyszałam od konduktora że nie przyjedzie. I kropka. Komunikat od despotycznego władcy do swoich maluczkich poddanych, bez komentarza i dyskusji. Chociaż nie, z tym komentarzem to nieprawda. Facet powiedział mi jeszcze że pracuje już 30 lat w MPK i jeśli chodzi o transport to poleca konia. Najszybszy.
I parę osób pamiętało o starszej koleżance, i życzonka złożyli, i buzi dali, i po pleckach poklepali... A przede wszystkim przynieśli PREZENTY !!! :> Ale żeby nie było że jestem taka materialistyczna to powiem, że najfajniejszy prezent to manie z głowy tej olimpiady z ang. We wtorek sobie jeszcze poszłam zdawać ustny zupełnie na luzie i teraz już tylko czekam na wyniki. A w międzyczasie wielka urodzinowa buźka dla wszystkich (ze szczególnym uwzględnieniem moich PP - Przekochanych Przyjaciół :D) i szpadam nadrabiać zaległości... :*