sobota, października 02, 2004

Spotkanie zakończone kompremisem! Bawiłam się na koncercie (doskonale, w rzeczy samej), choć niestety tylko do 23.00. I właśnie o tej 23 zaczęło się robić naprawdę świetnie. Od początku:
Na miejsce dotarłam oczywiście z eskortą – oćec :/ - i chwilę to trwało, zanim odnalazłam znajomych. Nie zachowywali się zbyt przykładnie, więc woleli usunąć się w cień… ;) W klubie Karolina spotkała mnóstwo znajomków z wcześniejszych koncertów, o których mętnie mi wytłumaczyła, że nie bardzo pamięta, kim są. Zachęcający wstęp, nie? Poootem to już był stały zestaw z tego typu koncertów: pogowanie, latanie, to śmieszne wymachiwanie włosami co Adrian Pank ;) mi kiedyś mówił jak się nazywa ale już nie pamiętam, kanapka, kręcioła, itp., itd…. Naprawdę szkoda, że musiałam wyjść wcześniej…
Ale spokojnie, trzeba rodziców oswajać z faktem, że lubię imprezy, na następnej posiedzę dłużej… Argumentów mają mniej, bo się zachowałam bardzo grzecznie, of kors… Oby tak dalej :))