czwartek, września 16, 2004

„Jutro popłyniemy daleko,
Jeszcze dalej niż te obłoki,
Pokłonimy się nowym brzegom,
Odkryjemy nowe zatoki…”


Tak jest! Jutro wracam na wodę! Nie będą to co prawda wzburzone fale Morza Północnego, tylko Zalew Sulejowski, a poniesie mnie nie wspaniały trzymasztowy szkuner, ale zwykła Omega, ale kto by się przejmował szczegółami? Zabieram się z 47. WŁDW ze szczepu im. Traugutta – co nie oznacza, że mam w planach przyłączenie się do tej drużyny, o nie, panie Piotrze ;) Nie w moment po tym, jak zostałam wybrana (chyba) na drużynową w raczkującej na razie 31. wędrowniczej ŁDW „Lawina” – nowej drużynie w naszym szczepie. Nie wtedy, gdy rozpoczęliśmy pracę nad znakami służb, nie w chwilę po decyzji przyłączenia się do akcji „Łatwopalni”. Bardzo chcę, żeby pod koniec tego roku obok prężniej działających 23. i 24. pojawiła się odjechana na maksa drużyna wędrownicza, co najmniej tak zgrana i sympatyczna, jak 86. WŁDW. Taką mam skromną ambicję, a Ciebie, Saperko, proszę… Nie, nie o rozgrzeszenie i pokutę, ale o decyzję i commentsa :)
Dwa tygodnie minęły od ostatniego postu i sytuacja znacznie się poprawiła. Po prostu sama zakopałam się w swojej piaskownicy i póki co nieźle się w niej bawię… Właśnie ze sporym sentymentem oglądałam zdjęcia z naszej ostatniej klasowej Wigilii w gimnazjum(patrz góra) i mimo pełnej świadomości wszystkich wad tamtej szkoły zrobiło mi się dzięki tym fotkom bardzo ciepło… Emanuje z nich naprawdę rodzinna atmosfera (sic! szkoła!), tam każdy miał swoje miejsce, miał w czymś oparcie. A teraz, w nowej szkole, czuję się nowa, może nie obca, ale też nie swoja. O właśnie – ten budynek jest wobec mnie strasznie obojętny. Po prostu wchodzę i wychodzę, nie zostawiając nic z siebie.
W ogóle Koper wyglądałby chyba dla mnie jak monumentalna rzeźba, gdyby nie żywi i całkiem przyjaźni ludzie wewnątrz. Znam tam sporo ludzi, wciąż mówię komuś „cześć” na korytarzu. Moja klasa nie potwierdziła żadnych obaw co do kujonostwa i lizusostwa w jedynce – to są pozytywnie zakręceni, rozrywkowi ludzie ze sporymi zadatkami na przyjaciół, a przy tym wszyscy cholernie zdolni i inteligentni. Naprawdę – w życiu nie widziałam takiego stężenia geniuszy na metr kwadratowy, mam w klasie osiemnastu laureatów! W tym i ja :) –=Pierwsza A rządzi!!!=–