środa, czerwca 02, 2004

Jestem śpiąca... Od szkoły, nauki, braku motywacji i letnich spacerów i ZTP (Zespół Tumiwisizmu Przedbierzmowanego)... Byłam na próbie u Papiurnika, ale zapamiętałam z niej tylko fakt, że Haładaj i Ojcu są po imieniu [sic!] oraz dowcip zasłyszany od jakichś drechów w przerwie między gadką o piwie i gadką o fajkach: "Jaki jest najlepszy środek na owsiki? Środek dupy!"... Chyba przekonali się, że to drętwa impreza, bo po paru minutach wyszli...
No i nici wyszły ze spacerku popołudniowego w doborowym towarzystwie, buuuu... Ja się załamę... Dlaczego zawsze muszę wszystko zchrzanić?... A w dodatku jutro ustny egzamin en francais w 13 LO, do którego i tak nie pójdę... O ile do jedynki nie będzie czterech laureatów na miejsce... Wtedy codziennie przez rok dojeżdżałabym w doborowym towarzystwie do szkoły... Nie Saperko, nie mów, że mam schizy, to JEST możliwe...
Idę spać, bo jutro na 8.30 muszę się powlec na Bałuty... Wbrew pozorom nie mam doła, tylko chce mi się spać... Na pocieszenie dodam, że jutro wyżyję się trochę na Basi, starając się podciągnąć ją z budowy jachtów, a potem powygłupiamy się z resztą Kolumbijek, a potem znowu posłuchamy docipów o owsikach u Tekturnika... Dobranoc...