Hurrra! Dzień dziecka!
Był po prostu zajedwabisty! Co ja mówię, jest, nie skończył się jeszcze przeca. Ale jak dotąd - miodzio. Byliśmy na kortach tenisowych i miałam rakietę w ręku po raz chyba trzeci w moim krótkim życiu :)) Ale bawiłam się fenomenalnie! Rąsia mnie trochę boli, bo waliłam w tą piłkę jak leci, nie patrząc szczerze mówiąc za bardzo, w którą stronę... A gdybym tak zapisała się na MKT i pouczyła trochę, jak należy odbijać? Polecam wszystkim tenis, zabawa jak sto pięćdziesiąt!!
Potem Prestige, kręgielnia. Też fajnie, ale korty biją wszystko na głowę! Po prostu full service: można sobie pobiegać, wyładować energię, opalić się... A przy tym odjazd na maksa! Dawno już się tak nie bawiłam, było po prostu wspaniale!
Tyle wrażeń jak na razie, póki jestem na świeżo, życzę wszystkim dzieciakom takiego odjechanego świętowania!!!

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home