poniedziałek, czerwca 21, 2004

Baśka, nie psiocz! Dobrze znam datę swojego ostatniego postu, ale urządziłam sobie dowolną dwutygodniową kwarantannę od netu, bo raz za długo posiedziałam... Biorę się za to teraz do roboty, bo zauważyłam ciekawą prawidłowość: im dłużej nie piszę, tym mniej mi się chce za to wziąć. To pewnie wynika z ilości spiętrzonych wydarzeń, o ltórych chciałoby się napisać, a perspektywa przywoływania w pamięci dwóch ostatnich tygodni trochę przytłacza. Najmądrzej będzie podzielić to na rozdziały; łatwiej się myśli, lepiej pisze i przyjemniej czyta. A i tak opowiem tylko o paru rzeczach, które najbardziej zapadły mi w pamięć. To właśnie przewaga pisania z dystansu czasu nad tym "na świeżo"; co prawda z mniejszą emocja, ale za to umysł przesiał już wszystkie bardziej i mniej bzdurne wspomnienia i dobrze już wie, co dla niego najważniejsze. Spróbuję się więc postawic na jego miejscu i zlustrować szybko ostatnie dni: